Nasza
Klasa

Nie jest to strona poświęcona konkretnej klasie.

Jest to raczej miejsce wirtualnych spotkań, kontaktów i wymiany informacji osób, które kiedyś chodziły razem do Szkoły Podstawowej Liceum Ogólnokształcącego
Kolnie.

Strona powstaje dzięki inicjatywie i pomocy
Elżbiety Rogińskiej (Dworakowski).

Dziękuję również mojej żonie Iwonie za pomoc, wsparcie i wyrozumiałość.

Andrzej

 

Zdjęcie dnia

 

Nasza klasa - 1983
Słowa i muzyka: Jacek Kaczmarski (22.03.1957 - 10.04.2004)
"Nie udało ci się, stary wilku, umknąć obławie...
"

Co się stało z naszą klasą?
Pyta Adam w Tel-Avivie,
Ciężko sprostać takim czasom,
Ciężko w ogóle żyć uczciwie -
Co się stało z naszą klasą?
Wojtek w Szwecji, w pornoklubie
Pisze - dobrze mi tu płacą
Za to, co i tak wszak lubię.

Kaśka z Piotrkiem są w Kanadzie,
Bo tam maja perspektywy,
Staszek w Stanach sobie radzi,
Paweł do Paryża przywykł,
Gośka z Przemkiem ledwie przędą,
W maju będzie trzeci bachor.
Próżno skarżą się urzędom,
Że też chcieliby na Zachód.

Za to Magda jest w Madrycie
I wychodzi za Hiszpana,
Maciek w grudniu stracił życie,
Gdy chodzili po mieszkaniach,
Janusz - ten, co zawiść budził,
Że go każda fala niesie,
Jest chirurgiem, leczy ludzi,
Ale brat mu się powiesił.
Marek siedzi za odmowę,
Bo nie strzelał do Michała.
A ja piszę ich historię
I to już jest klasa cała.
Jeszcze Filip, fizyk w Moskwie -
Dziś nagrody różne zbiera,
Jeździ, kiedy chce do Polski,
Był przyjęty przez premiera.

 

Nasza klasa 2 - 1985

Odnalazłem klasę całą
Na wygnaniu, w kraju, w grobie
Ale coś się pozmieniało:
Każdy sobie żywot skrobie
Odnalazłem całą klasę
Wyrośniętą i dojrzałą
Rozdrapałem młodość naszą,
Lecz za bardzo nie bolało

Już nie chłopcy, lecz mężczyźni.
Już kobiety, nie dziewczyny
Młodość szybko się zabliźni,
Nie ma w tym niczyjej winy
Wszyscy są odpowiedzialni,
Wszyscy mają w życiu cele
Wszyscy w miarę są normalni,
Ale przecież to niewiele

Nie wiem sam, co mi się marzy,
Jaka z gwiazd nade mną świeci
Gdy wśród tych nieobcych twarzy
Szukam ciągle twarzy dzieci
Czemu wciąż przez ramię zerkam,
Choć nie woła nikt: Kolego!
Że ktoś ze mną zagra w berka,
Lub przynajmniej w chowanego

Własne pędy, własne liście
Zapuszczamy każdy sobie
I korzenie oczywiście
Na wygnaniu, w kraju, w grobie
W dół, na boki, wzwyż, ku słońcu,
Na stracenie, w prawo, w lewo
Kto pamięta, że to w końcu
Jedno i to samo drzewo...